Zegary mechaniczne, zwłaszcza zegary Becker wzbudzają czasami niezdrowe emocje…
Prawo w handlu, Wszystkie wpisy w blogu, Zegarki... z przymrużeniem oka! listopad 14th, 2009Jak człowiek coś publikuje w sieci należy się liczyć z innym zdaniem czytających.
O ile treść jest merytoryczna i nie zawiera drastycznych treści i wulgaryzmów, to po prostu akceptuję wypowiedzi innych przeglądających serwis, nawet gdyby były niepochlebne. Właściwie to potrzebne są właśnie te krytyczne wypowiedzi bym poprawiał serwis na przyjazny czytającym.
Generalnie mój blog promuje sklep z zegarkami http://reloj.pl , ale nie jest z nim aż tak ściśle związany, bym nie pozwalał sobie tutaj na różne wycieczki.. Mogę, to mój blog ![]()
Ale czasem wiadomości , które dostaję mailem dobijają mnie po prostu
.
Otóż ostatnio napisał do mnie jeden z oburzonych „czytelników” w prawie drewnianych nakręcanych zegarów szafkowych zwanych popularnie Becker . I napisał do mnie tak , cytuję :
“Witam, jak już przypisał Pan nazwę Becker´a tym chińskim produktom, i zawalił wyszukiwarkę, to niech Pan chociaż poszerzy wachlarz produktów o zegary z wcześniejszej produkcji oraz przynajmniej kilka stojących, a także zmieni tarcze wzorując się na oryginałach. Szkła też były szlifowane, a nie malowane
Słowo REPLIKA zobowiązuje !Ps: jeżeli brak Panu wzorów na kopiowanie, to mam sporo zdjęć oryg. Beckerów, które przywiozłem z Niemiec do Polski.”
Moja odpowiedź : ”
No i wydawało mi się niepotrzebnie, że spokojna i rzeczowa odpowiedź naprowadzi rozmowę na właściwe tory, ale niestety przyszedł drugi mail od tego samego gościa, ale już z innego konta pocztowego. Cytuję :
“Witam serdecznie,
w założeniu nie miałem zamiaru atakować Pana, jestem porostu zbulwersowany zapożyczeniem nazwy - marki Gustav Becker i przypięcie jej do współczesnych wyrobów, dalece odbiegających od rzeczywistych i nie ma to znaczenia, kto ich produkuje i jakiej są jakości.
Fakt jest taki, ze Beckera nikt nie wskrzesi, stal się legendą dla pokoleń i powinniśmy cieszyć się jego spuścizna, tym co jeszcze po nim pozostało, a nie bazować na jego popularności i produkować masowo pod kopie.
To zwykły chamski chwyt marketingowy i profanacja w jednym.
Dla mnie, tacy ludzie nie różnią się niczym od ludzi, którzy robią kasę na śmierci M. Jacksona, sprzedają Kossaka i Wyczółkowskiego po 200 złotych, czy od tych, którzy handlują markowymi ciuchami (made in China) na bazarach.
To nie ludzie nazwali te zegary “Beckery” jak Pan to tłumaczy, to Pan i inni przyczyniają się do tego, ze wkrótce, ktoś, kto będzie chciał zakupić w internecie oryginalny zegar Beckera, będzie musiał przebrnąć przez gąszcz bubli zanim odszuka coś, co go interesuje (o ile się przy tym nie zniechęci).
Byłoby lepiej, gdyby takim zegarom nadać odpowiednia dla ich stylu nazwę np: “zegar secesyjny - replika”, czy “zegar ścienny - wzór z lat 20 tych” itp. Możliwości jest mnóstwo, tylko po co i w imię czego?
Klient się nie liczy, lepiej się sprzedają sprawdzone marki, swoją drogą, ciekawe kiedy pojawią się na rynku zegary LENZKIRCH, LFS, Hawina, Mauthe i inne po 300 zlotych za sztukę?
Powołuje się Pan na znawcę tematu Pana A.Mroziuka - nie wątpię w jego wiedzę, ale, co ma wspólnego historia firmy GB z chińskimi produktami?
Myślę, że ten Pan, a także dyrektor fabryki nie odkryli w Panu prawdziwego oblicza i chyba dobrze się stało, że zapomniał Pan karty pamięci, podejrzewam, ze w przeciwnym razie, już dziś istniała by możliwość kupna na Allegro “milionowego Beckera” za kilkaset złotych.
Ps: co do mojej osoby, nigdy nie miałem i nie mam kompleksu, aby jeździć dobrym niemieckim autem, wystarczy mi 5 letni Transit, którym przywożę z Niemiec prawdziwe, oryginalne i stare zegary. Przy okazji, odwiedzam muzea zegarów, kupuję podręczniki, leksykony, kontaktuje się z ich autorami.
Sporządzam na swój sposób dokumentacje, robię opisy i zdjęcia, aby w przyszłości cały ten materiał opublikować. Trafi on do rąk pasjonatów i kolekcjonerów, a także (przed czy się nie ochronię) pseudo-miłośników, kopistów i amatorów szybkich pieniędzy.
Domenę tez posiadam i to całkowicie legalnie, służy ona do gromadzenia materialu i jest prywatna.
Treść tego listu możne Pan umieścić , gdzie tylko się Panu podoba, nawet na forum miłośników zegarów Beckera ;), jest taka - czytałem.
Pozdrawiam, życząc samych sukcesów.
Ryszard G.”
W tym momencie zakończyłem dyskusję, bo osobiste wycieczki Pana G. w moją stronę były już przegięciem. “nie miałem zamiaru atakować Pana” , a potem zarzuty o chamstwo i o chęć wzbogacenia się na czyjejś śmierci i kilka innych słów z ust tego Pana przesądziło o zakończeniu tej rozmowy. Pan G. pewnie z rozkoszą sprowadził by tę rozmowę do swojego poziomu i pobił mnie doświadczeniem. Może i bym się tym tak naprawdę przejął , gdyby nie to, że …. Pan G. wścieka się tak naprawdę tylko o to, że nie jest pierwszy w Google ze swoim handlem zegarami Becker. I tak naprawdę nie chodzi mu o to, że “reszta świata” zapożyczyła sobie nigdzie nie opatentowaną nazwę BECKER do określenia jednego z zegarów.
Tak naprawdę Panu G. chodzi o to, że jak wpisze się w wyszukiwarkę “zegary Becker” czy “Becker” to nie wyświetla się jego handel zegarami , tylko mój blog. I to go tak strasznie złości, że sobie pohandlować sobie nie może, może na Allegro, i pewnie nie ma namiarów. Ja posługuje się niepełnym nazwiskiem adwersarza bo i tak go nie podał. Nawet jakby mi podał , to i tak bym go tu nie umieścił, ale niestety nie poznam nazwiska “bezinteresownego” miłośnika zegarów Becker . Czyli chodzi o kasę, nie o dobre imię Beckera czy inne wielkie rzeczy.
Tak , tak biznes to walka jak już kiedyś wspomniałem. I nie brakuje w tej walce różnych ciosów a’la Gołota, choć w ostatniej walce z Adamkiem niczego takiego nie było ![]()


grudzień 18th, 2009 o godzinie 19:25
Spokojnie panowie
na zegarkach beckera się nie znam - słysze po razpierwszy. Ale zapożyczenie nazwy przedmiotu od nazwy firmy produkującej jest rzadkim ale bardzie ciekawym zjawiskiem w marketingu
Patrz np. adidasy - u nas mówi się tak na burty sportowe, cola mowi sie na ziemny napój, inny przykład bardziej stary i dobitny przykład to rower - co się stało z welocypedem, bicyklem? Każdy kto na bicykl powie rower (od firmy Rover), robi to samo co pan z beckerem.
grudzień 18th, 2009 o godzinie 20:35
Bardzo, bardzo ciekawe spostrzeżenie, wymagające jednak małego sprostowania. To nie ja wymyśliłem tą nazwę dla produkowanego obecnie zegara. Wymyślili to sami klienci i tak się ogólnie i bardzo szybko przyjęło.