Allegro i nieuczciwa konkurencja, nielegalny handel, bez VATu, bez kontaktu
Prawo w handlu, Wszystkie wpisy w blogu kwiecień 23rd, 2009Coraz częściej pojawiają się informacje o zwiększającym się zainteresowaniu struktur skarbowych handlem internetowym i niedługo ma się skończyć ta hossa handlowa dla podmiotów nielegalnie sprzedających zegarki (i nie tylko) w internecie.
W zasadzie mnie to bardzo cieszy, że Ministerstwo Finansów chce pełnego i niczym nie skrępowanego dostępu do baz danych głównych portali aukcyjnych. W zasadzie na polskim rynku możemy skupić się na ALLEGRO jako głównym portalu aukcyjnym w Polsce.
Skala szarej strefy ciągle się powiększa i znacznie szkodzi wielu firmom, w tym i mojej.
Wiele osób prowadzi niczym nieskrępowaną, nieopodatkowaną i nielegalną sprzedaż choćby zegarków poprzez portal ALLEGRO.Już niedługo może być tak, że jeśli ALLEGRO nie udostępni danych uczestników transakcji, adresów, kont bankowych i innych to
zapłaci karę. Nie podejrzewam by Allegro miało się na to godzić, więc w ten sposób Resort Finansów zmusi portale do współpracy.
Nie rozumiem zresztą dlaczego te dane są utajnione w tej chwili. Ja jako uczestnik obrotu gospodarczego jestem zmuszony na każde wezwanie udostępnić szczegółową dokumentację firmy.
Póki co, wykrywalność tego typu procederu była znikoma, więc opłacało się handlować nielegalnie. Ale na szczęście te czasy powoli się kończą. W tej chwili Urzędy Skarbowe już przeprowadzają zakupy kontrolne w sieci www. Dopiero się zaczyna, a już pada blady strach na niektórych „handlowców” i „supersprzedawców”. Wystarczy zajrzeć na forum allegro jak chłoptasie zaczynają panikować.
Już się pojawiają spanikowane wpisy typu “sprzedałem towar do Urzędu Skarbowego- nie mam firmy, a Pan zadzwonił o fakturę” Miód na moje serce !
Jak raz wpadnie ktoś na czarną listę przy sprzedaży jakiegoś badziewia to będzie miał przechlapane do końca swoich dni. A jedno jest w życiu pewne. Śmierć i podatki.
Ministerstwo Finansów planuje szeroko zakrojoną akcję „szukania pieniędzy” w internecie.I nie ma się co dziwić, jeśli rocznie poprzez sieć przepływać zaczyna ponad kilkanaście miliardów złotych, z czego wiele nie jest opodatkowanych. A kontrole podmiotów w sieci stanowiły do tej pory niewiele ponad jeden procent ogólnych kontroli.
Handelek poprzez sieć, zwłaszcza w sposób ciągły i na dużą skalę, bez uiszczania podatków uderza w byt firm działających legalnie. A od tej pory Skarbówka będzie mogła bez żadnego uzasadnienia uzyskiwać informacje o aukcjach i osobach ich dokonujących. I to nawet wtedy, gdy nie będą podejrzewać złamania prawa podatkowego. Po prostu, wyrywkowo dla kontroli, prewencyjnie. To powinno zniechęcić skutecznie większość „supersprzedawców”.
W ostatecznym rozrachunku wszyscy na tym skorzystają.
Jak to wygląda z mojej strony?
Ja jestem zarejestrowanym sprzedawcą. Moje strony na allegro nie zawierają tylko formularza kontaktowego na maila. Strona O MNIE zawiera wszelkie dane kontaktowe i firmowe wraz ze zdjęciem. Można mnie zidentyfikować i sprawdzić, że rzeczywiście istnieję i mam założoną firmę. Na każdą transakcję wystawiam fakturę VAT, gwarancję na towar, instrukcje czy pudełko, jeśli przynależy do zegarka.
I niestety muszę się borykać z ludźmi, którzy sprzedają bez podatku VAT, czyli już na dzień dobry 22% taniej. Poza tym ja muszę kalkulować, że od zysku odprowadzę podatek dochodowy w wysokości 19 %. Do tego dochodzą koszty opakowania, pudełek, instrukcji i przede wszystkim obsługi gwarancyjnej.
Paradoks Allegro i systemu komentarzy polega na tym, że komentarz wystawia się natychmiast prawie po transakcji. Zegarek sprzedany, komentarz wystawiony! A co potem? Jak się zepsuje to trwoga i do Pana Boga, bo sprzedawcy nie ma , albo kontakt się urywa, ale komentarz już wystawiony pozytywny, nie? A Casio , Lorusa czy Bisseta nie każdy zegarmistrz naprawi.
Albo inna bajka… mój system analytics podpowiada mi kto i po co wchodzi na mój serwis. Na drugim miejscu słów kluczowych jest „instrukcje obsługi CASIO”.
Do tego jeszcze błagalne maile o udostępnienie takowych instrukcji. Oto przykład , cytuję : „Kupiłem zegarek przez internet, ale niestety brak instrukcji w języku polskim. Dowiedziałem sie że tylko “legalni” dystrybutorzy tych zegarków posiadają instrukcję w naszym języku. Proszę kogoś jesli ma możliwość o podanie mi jakiejś stronki z wersją elektroniczną takiej instrukcji, bądź o przesłanie mi xero (oczywiście zapłacę)”
I moja odpowiedź….. cytuję „Tak to właśnie jest. Człowiek się stara, robi serwis, towar tylko legalny od autoryzowanych dystrybutorów, gwarancja 3 lata w opcji 6 lat, opakowanie , instrukcja, tłumaczenie , druk ,torebka, reklamówka, czapeczka do G-shocka, konkurs dla kupujących, możliwość wygrania nagród, bezpłatny kurs fotograficzny, faktura, odprowadzam podatki, płacę ZUS, pensje, czynsze i inne opłaty……. a Ty nigdy nie będziesz moim klientem przecież , lepiej kupić coś z przemytu , instrukcję ściągnąć z sieci, torebkę foliówkę wziąć z Tesco, pudełko po kremie od babci i będzie OK. Jak dokończę serwis , będzie można sobie “wziąć” tę instrukcję z moich stron , póki moja firma nie zbankrutuje.”
Lub inny cytat z korespondencji ze sprzedawcą allegro :„Witam, dokonalam zakupu zegarka na allegro, który chcę zwrócić natomiast nie jestem w stanie uzyskać odpowiedzi na pytanie jak mam to zrobić :(, poniżej załączyłam wcześniejsze maile i mam nadzieję, że tym razem uzyskam odp„
i dalej…
„Zgadzam się, że zakupy przez internet to poważna sprawa i używając języka prawniczego zostaje zawarta umowa kupna-sprzedaży, ale zgodnie z prawem mam prawo zwrotu towaru zakupionego przez internet bez podania przyczyny- a od dłuższego czasu nie mogę się od Waszego sklepu dowiedzieć gdzie mam odesłać zegarek, i w jaki sposób zwrócicie mi pieniędze! W poprzednim mailu cytowałam słowa Federacji konsumentów w tej sprawie. Nie ma tu już znaczenia czy pudełko było uszkodzone czy nie, że zegarek jest na drobną dłoń - chciałam być fair i podałam powody zwrotu, ale równie dobrze mógłam tego nie robić. Zarzuca mi Pan niepoważne podejcie do zakópów internetowych, porównuje je: “Zakupy on - line to nie telenowela tylko prawdziwe życie ” Otóż ja podchodzę do tej sprawy jak najbardziej poważnie - znam swoje prawa (Pan usiłuje pozbawić mnie prawa zwrotu towaru) tak więc jeszcze raz pytam: NA JAKI ADRES (ZA POBRANIEM) ODESŁAĆ ZEGAREK? W końcu to prawdziwe życie więc obowiązuje tu kodeks cywilny!”
Taka to właśnie sprzedaż , nie ma adresu, nie ma firmy, nie ma instrukcji, nie ma gwarancji, nie ma danych, nie ma faktury….
Jedynie co było , to było tanio . Bardzo tanio, nie?
Ja sprzedając poprzez sklep ryzykuję tym, że komentarze na jego temat mogą pojawić się wszędzie. I jeśli zrobię to dobrze to klient jest zadowolony i o tym zapomina, bo tak ma być. Jeśli coś pójdzie z mojej winy nie tak, to podpadłem. Lub nawet nie musi być w tym mojej winy. Klient zawsze twierdzi, że to on ma rację. I może mnie dowolnie obsmarowywać na jakimkolwiek forum. Znam taki przypadek z branży. Łatwo na niego trafić. Niejaki „spider” obsmarowuje tak nie tyle firmę co wszystkie zegarki Bisset. Swoje wpisy umieszcza wszędzie na zasadzie „kopiuj-wklej”
Sklep ma również swoją stronę KONTAKT, ale i stronę O MNIE ze wszystkimi danymi. Ale ludzie nadal kupują tam gdzie „taniej”. Jakość obsługi, opakowanie, instrukcje i renoma nieważne. Oby było tanio. Reklamówka z Tesco, ukradziona z innego serwisu instrukcja i taki gość jest przeszczęśliwy, że udało się znowu wszystkich oszukać.
Oby więcej tych kontroli skarbowych. Ja sam przez 17 lat handlu zegarkami i tak ich już wiele przeszedłem. Pozytywnie dla mnie. Jedyna kara ze Skarbówki to dobrowolnie wpłacone 200 PLN „samoukarania” za spóźnione oświadczenie o wyborze formy opodatkowania. Ale jak długo można wytrzymywać nielegalną konkurencję???


sierpień 14th, 2009 o godzinie 19:55
Staram się sprzedawać min. zegarki na Allegro. Oczywiście jestem gotowa przyjmować reklamacje - na szczęście na razie ludzie są 100% zadowoleni. Ponawiają zakupy… Staram się wszystko robić legalnie, ale nie jest to łatwe ze względu na porąbane przepisy, skomplikowane, niejednoznaczne przepisy :> Coraz częściej żałuję, że w ogóle rejestrowałam tę działalność. POdaję się na tacy… A im w to mi graj, że się komuś noga powinie, że czegoś nie doczytał, że dopiero zaczyna. I nie ma żadnego ‘zawieszenia’, upomnienia, ale kara z odsetkami lepszymi niż w Providencie, żebyś padł, leżał i nie mógł się już podnieść. A 200 zł - rzeczywiście - nie wiele. To chyba dawno było.
sierpień 14th, 2009 o godzinie 20:40
Coś mi to przypomina… Ja również “poprosiłem o samoukaranie właśnie w kwocie 200 PLN, za nie powiadomienie US o tym, że za dany rok nic się nie zmienia i pozostaję na na zasadach ogólnych. Na moje pytanie czy mam zgłaszać też co roku , że mam tę samą żonę, tego samego psa i mieszkam w tym samym domu, mam nadal ten sam samochód , ten samo dowód osobisty i to samo prawo jazdy i inne zgłoszenia czy też mam robić—- zareagowano agresywnie… Potem musiałem dokonać samoukaraniea mimo, że do tej pory nie czuję się winny
październik 7th, 2009 o godzinie 15:18
nielegalne to jest nakładanie tak wysokich podatków i ich marnotrawienie. apeluję o zachowanie zdrowego rozsądku.
październik 26th, 2009 o godzinie 23:30
wolnosc tomku w swoim domku
styczeń 25th, 2011 o godzinie 11:22
Mam dokładnie to samo. Muszę sprzedawać towar gdzie konkurencja jest ogromna a 2/3 sprzedawców nie prowadzi DG a co za tym idzie nie płaci żadnych podatków. Niestety dochodzi do tego że ceny idą ciągle w dół i w chwili obecnej sprzedaż jest praktycznie na pograniczu opłacalności. Dodam jeszcze że ponad połowę obrotu gnerują ludzi z szarej strefy:/
I żeby nie była że jestem tak calkowicie anty.. nie miałbym nic przeciwko nim gdyby nie to że nieustannie zaniżają ceny… dla nich to jest ciągle opłacalny niestety dla VATowca już niebardzo:/
sierpień 10th, 2011 o godzinie 11:42
taaa bo wszyscy mają kupę kasy i stać ich na to by kupować u droższych sprzedawców. nie pasuje ci coś to nie sprzedawaj na allegro.
sierpień 10th, 2011 o godzinie 18:33
Aż się popsuje, wtedy tańsze będzie droższe…
grudzień 29th, 2011 o godzinie 02:31
Akurat VATU można nie płacić legalnie np nie przekraczając 150k obrotów rocznie lub korzystając z pomocy rodziny(każdy zakłada swoją działalność i sprzedaję np inną markę zegarków itp..) Wystarczy trochę pomyśleć przy optymalizacji podatków i jest to zupełnie legalne. Wiec nie ma co psioczyć na sprzedających bez vatu bo to są po prostu zaradni ludzie a skoro Pan poskąpił gotówki na doradcę podatkowego/prawnika to proszę mieć tylko pretensje do siebie :).
grudzień 31st, 2011 o godzinie 10:55
Niestety chwilowy brak czasu (koniec roku) nie pozwala mi na rozwinięcie tematu, ale to co napisał Max zawiera poważny błąd myślowy i gdyby mi coś takiego doradził doradca podatkowy to osobiście bym go udusił.Do tematu powrócę.